Joanna Godawa zastanawia się czy konieczne jest powtórne odkrycie Ziemi przez człowieka w kontekście dzieciństwa i naszej relacji z przyrodą.
Współczesny człowiek, był już na Księżycu, planuje wyprawę na Marsa, zachwyca się zdobyczami techniki, komunikuje globalnie i przemieszcza różnymi środkami transportu, nieustannie skracając czas podróży. Wiek XXI, nazywany przez wielu, czasem kryzysów dotykających nasze zdrowie, edukację, ekonomię, świat wartości, relacji, ale też otaczający nas świat przyrody, skłania do wielu interdyscyplinarnych refleksji. W niniejszym artykule zastanawiam się nad wyprawą człowieka na planetę nieodległą lecz często pomijaną i marginalizowaną w wielu kluczowych dla nas ludzi obszarach. Czy jest nam dziś potrzebna wyprawa na Ziemię? Jaką rolę spełnia przyroda w naszym życiu? To tylko niektóre z pytań, które warto sobie postawić i kilka pytań z wielu, na które warto szukać odpowiedzi.
Bez wątpienia żyjemy w ciekawych czasach. Zastanawiamy się nad naszym stosunkiem do świata przyrody. Przeszliśmy w tym temacie długą drogę, gdzie wciąż na nowo definiujemy normy i zasady postępowania człowieka wobec środowiska przyrodniczego. Nastąpił, czy też następuje zwrot w sposobie mówienia o przyrodzie, gdzie człowiek powoli zaczyna rozumieć, że przyroda jest wartością samą w sobie i bez niej my ludzie nie możemy istnieć. Poszukujemy sposobów mówienia i rozmawiania o przyrodzie, bycia z nią w związku/ relacji. Taki interdyscyplinarny dialog potrzebny jest w odkrywaniu naszej planety na nowo, byciu z nią w relacji opartej na szacunku i zrozumieniu. Ta celowa personifikacja przyrody istotna jest w praktyce uważności skoncentrowanej na Ziemi.
Współczesny człowiek, był już na Księżycu, planuje wyprawę na Marsa, zachwyca się zdobyczami techniki, komunikuje globalnie i przemieszcza różnymi środkami transportu, nieustannie skracając czas podróży. Wiek XXI, nazywany przez wielu, czasem kryzysów dotykających nasze zdrowie, edukację, ekonomię, świat wartości, relacji, ale też otaczający nas świat przyrody, skłania do wielu interdyscyplinarnych refleksji. W niniejszym artykule zastanawiam się nad wyprawą człowieka na planetę nieodległą lecz często pomijaną i marginalizowaną w wielu kluczowych dla nas ludzi obszarach. Czy jest nam dziś potrzebna wyprawa na Ziemię? Jaką rolę spełnia przyroda w naszym życiu? To tylko niektóre z pytań, które warto sobie postawić i kilka pytań z wielu, na które warto szukać odpowiedzi.
Bez wątpienia żyjemy w ciekawych czasach. Zastanawiamy się nad naszym stosunkiem do świata przyrody. Przeszliśmy w tym temacie długą drogę, gdzie wciąż na nowo definiujemy normy i zasady postępowania człowieka wobec środowiska przyrodniczego. Nastąpił, czy też następuje zwrot w sposobie mówienia o przyrodzie, gdzie człowiek powoli zaczyna rozumieć, że przyroda jest wartością samą w sobie i bez niej my ludzie nie możemy istnieć. Poszukujemy sposobów mówienia i rozmawiania o przyrodzie, bycia z nią w związku/ relacji. Taki interdyscyplinarny dialog potrzebny jest w odkrywaniu naszej planety na nowo, byciu z nią w relacji opartej na szacunku i zrozumieniu. Ta celowa personifikacja przyrody istotna jest w praktyce uważności skoncentrowanej na Ziemi.
Na zewnątrz. O koniecznym powrocie do domu.
Amerykanie, jako pierwsi opisali syndrom deficytu natury. Richard Louve, w swojej bestsellerowej książce pt: Ostatnie dziecko lasu (Louve 2016), przetłumaczonej na kilkanaście języków, zwrócił uwagę nauczycieli, naukowców, edukatorów i rodziców na kontakt, jaki my ludzie mamy z przyrodą. „Zespół deficytu natury opisuje cenę, jaką ludzkość płaci za odwrócenie się od przyrody: zmniejszone użycie zmysłów, niedobór uwagi, częstsze występowanie chorób fizycznych i psychicznych (Louve 2016,54).” Zdaniem Louve deficyt natury jest możliwy do zdiagnozowania i odwrócenia zarówno w ujęciu jednostkowym, jak i masowym. Co się przyczyniło do powstania deficytu natury? Z pewnością globalne zmiany w stylu naszego życia, pośpiech, wielozadaniowość, wzrost liczby podejmowanych przez nas działań, postęp cywilizacyjny i oczywiście wszechobecność ekranów zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym. Czas spędzany przez nas, przed ekranem komputera czy smartfona ciągle wzrasta. Z raportu Państwowego Instytutu Badawczego NASK wynika, że nastolatki w Polsce, spędzają w czasie wolnym 4 godziny 50 minut dziennie przed ekranem smartfona lub komputera. W dni wolne od zajęć szkolnych ten czas się wydłuża do 6 godzin i 10 minut. Blisko co dziesiąty nastolatek, jest aktywny w sieci 8 godzin dziennie. Aż dwie na pięć badanych uczennic, uczęszczających do szkół ponadpodstawowych, uważa, że gdyby pozbawić je posiadania smartfona i aktywności w sieci to ich życie byłoby puste.
Fundacja Dzieci Niczyje (obecnie Dajemy Dzieciom Siłę) już w 2015 przeprowadziła badania dotyczące korzystania przez małe dzieci(0-6) z urządzeń mobilnych. Wyniki tych badań są dostępne w internecie .
Zaleca się, aby dzieci przed ukończeniem 2 roku życia nie korzystały z urządzeń mobilnych, a po drugim roku życia jedynie pod kontrolą dorosłych i w wymiarze 15 minut dziennie, nie przed snem. Z wyników omawianych badań można wywnioskować, że rodzice dzieci rocznych i dwuletnich ora dzieci trzyletnich i czteroletnich, pozwalają im korzystać w urządzeń mobilnych gdy:
- Zapewniają dziecku rozrywkę, w sytuacji kiedy rodzice muszą zająć się własnymi sprawami (60%-dzieci roczne i dwuletnie i 70%-dzieci trzyletnie i czteroletnie).
- Chcą nagrodzić dziecko (28%- dzieci roczne i dwuletnie i 54%-dzieci trzyletnie i czteroletnie),
- Chcą aby dziecko zjadło posiłek (25%- dzieci roczne i dwuletnie19%-dzieci trzyletnie i czteroletnie),
- Chcą ułatwić dziecku zasypianie (18% -dzieci roczne i dwuletnie 13%- dzieci trzyletnie i czteroletnie).
Poddając analizie wyniki można zauważyć, że wraz z wiekiem rodzice zwiększają dostęp do urządzeń mobilnych. Jedynie zasypianie i jedzenie posiłków przy ekranach ulega zmniejszeniu. Niestety coraz młodsze dzieci stają się użytkownikami ekranów, podczas gdy zaleca się by nie robić tego przed drugim rokiem życia lub też do czasu, kiedy dziecko zacznie mówić. Urządzenia mobilne przyciągają w sposób silny i absorbujący uwagę dziecka.
„Ufając technologiom, zastąpiliśmy to, co jest żywym doświadczeniem świata, jakimś plastikowym substytutem. Ten substytut jest zawsze przewidywalny, można go kontrolować i wpływać na niego. Może właśnie dlatego zrezygnowaliśmy z bezpośredniego doświadczania przyrody bo jawi się ona jako zagrażająca i wolna (Ogrodnik, Kulik, Skubała, 2010 s.85)”.
Czy w obecnych czasach możliwa jest ucieczka/izolacja od ekranów? Pewnie tak, jednak realizacja takiego przedsięwzięcia możliwa jest tylko do pewnego momentu. Z pewnością powinniśmy izolować małe dzieci, jednak postępu technologii nie da się zatrzymać. Nie miałoby to z resztą większego sensu. Należy zatem zwrócić się ku filozoficznemu złotemu środkowi. Podążając za Horacym zharmonizować przeciwieństwa. Równoważenie czasu spędzanego przed ekranami urządzeń mobilnych, czasem spędzanym w przestrzeni natury wydaje się być najlepszym rozwiązaniem dla człowieka żyjącego w wieku XXI. Zwrot ku przyrodzie jest konieczny dla zachowania balansu w czasach nadmiaru, w których żyjemy. Mam tu na myśli zarówno nadmiar bodźców, informacji, jak i rzeczy. Utożsamiając naturę z naszym genius loci, miejscem ważnym, wspólnym, posiadającym swojego ducha, nadszedł najwyższy czas na powrót do domu, na powrót do natury.
Potęga błotnych kotletów. O poszukiwaniu dzieciństwa.
Kiedy sięgam pamięcią do czasów zabaw z dzieciństwa, moje pierwsze skojarzenia to: kałuże, kalosze, błoto, torty, ciasta i kotlety z błota, przyprawione trawą, kwiatami, kamieniami… Zabawy pod drzewem przed blokiem, rysowanie patykami po ziemi, robienie zamków w piaskownicy i ciągłe odwlekanie powrotu do domu. Milion rzeczy do załatwienia na zewnątrz, na podwórku, na dworze. Zabawy z dziećmi, kłótnie z dziećmi, granie w klasy, gumę i porażki w skakaniu na skakance. Kiedy proszę by rodzice dzieci uczęszczających aktualnie do klas I-III, zastanowili się, kto spędzał więcej czasu na zewnątrz, ich dzieci czy oni sami w czasach dzieciństwa (a może wszyscy spędzali tyle samo czasu?), to w prowadzonych badaniach, okazuje się, że zdaniem rodziców, to właśnie oni spędzali więcej czasu na dworze.
Czy dzieciństwo ulega przemianom? Na pewno. Czy należy mu się uwaga, refleksja, może wsparcie? Z pewnością.
Zdaniem Scotta D. Sampsona (2016) niewiele dzieci urodzonych w XXI wieku ma podobne doświadczenia (długie zabawy na podwórku, powroty po zmroku, weekendy i wakacje spędzone na samodzielnych włóczęgach po dzikich zakątkach). W ciągu ostatniego pokolenia dzieciństwo przeszło znaczną zmianę, do niedawna marginalizowaną. Badania wykazały, że amerykańskie dziecko spędza na świeżym powietrzu cztery do siedmiu minut dziennie […] dla porównania te same dzieci spędzają siedem godzin dziennie przed ekranami telewizorów, smartfonów i komputerów.
Wprowadzono szereg działań profilaktycznych, badań i działań skierowanych do rodziców, dzieci i nauczycieli, zwracając ich uwagę na izolację od natury, ale również narastającą izolację społeczną i nadmiarowe przebywanie przed ekranami. Dokonując dużego skrótu, za cel tego artykułu uznać możemy głos w obronie tytułowych kotletów błotnych. Łączność ze światem natury i zakorzenianie się w nim młody człowiek może osiągnąć właśnie dzięki zabawom w przestrzeni przyrody. Dzieci interpretują krajobraz i miejsca po swojemu, przez pryzmat zabawy, doświadczania przygody i wielkiej pasji poznawania świata. Dziecięce nadawanie znaczeń przyrodzie ma charakter autentyczny i twórczy (Godawa 2021, s.53).
Zabawa w terenie jest swobodną aktywnością dziecka. Jest spontaniczna i dobrowolna. Przynosi dziecku wiele korzyści i jest niezbędnym elementem prawidłowego rozwoju, oraz jego podstawową aktywnością.
Dlaczego zabawa w terenie pełni tak istotną rolę w rozwoju dziecka?
Z pewnością pozwala na rozwój ciekawości poznawczej i pielęgnuje dziecięce zadziwienia biorące się z wnikliwej obserwacji i badania oraz doświadczania świata. Taka zabawa z pewnością nie pozostaje bez związku z rozwijaniem kreatywności, wyobraźni i twórczego myślenia. Ponieważ dziecko jest tutaj jednocześnie kreatorem, eksploratorem i badaczem rzeczywistości, zyskuje w tych aktywnościach poczucie sprawstwa i choć częściowej kontroli nad prowadzonymi aktywnościami. Zamieniając bycie przed ekranami i zabawę w terenie, dziecko zyskuje możliwość zaspokojenia potrzeb ruchowych, niezbędnych do prawidłowego rozwoju. Stawiając siebie i innych w sytuacjach zadaniowych ma możliwość testowania różnych sposobów radzenia sobie w określonych sytuacjach. Nie wszystko w takiej zabawie da się przewidzieć, może się zdarzyć wiele nieoczekiwanych sytuacji, pojawia się więc możliwość przeżycia przygody, doświadczania nowego i nieznanego świata. Są to ponadto warunki idealne do pokonywania lęków i własnych ograniczeń, przy udziale i wsparciu innych uczestników zabawy i opiekunów. Zabawa w przestrzeni przyrody jest okazją do rozładowywania wewnętrznych napięć i konfliktów w środowisku bardzo neutralnym i za razem sprzyjającym. Dzieci są szczególnie narażone na przebodźcowanie, z uwagi na ich delikatny i wciąż rozwijający się układ nerwowy. Bycie w przestrzeni natury pozwala na wewnętrzne wyciszenie, odpoczynek i trenowanie uważności.
Linda Akeson McGurk (2017), napisała „Manifest skandynawskiej matki”, którego dziewiąty punkt brzmi następująco: ”Dzieci i natura naprawdę dobrze do siebie pasują. Jeśli wcześnie zaprzyjaźnimy je z przyrodą, zwiększymy prawdopodobieństwo, że w przyszłości będą o nią dbały. Przy odrobinie szczęścia sprawią się lepiej niż ich rodzice i dziadkowie”. Ostatni punkt tego ważnego i za razem odważnego manifestu ujmuje swoją prostotą dając jednocześnie nadzieję na lepszy świat dla nas wszystkich.
„[…] żeby obrastać liśćmi”. O zielonej terapii słów kilka.
Henry David Thoreau (1817- 1862), postanowił ponad 200 lat temu, przenieść się z miasta do lasu i spędzić, żyjąc samotnie nad stawem Walden prawie dwa lata. Dziś widać dobitnie, jak śmiały i wyprzedzający swoje czasy był to pomysł. Thoreau poświęcił ten czas na obserwację przyrody i siebie samego, na refleksję nie tylko nad życiem człowieka, ale i nad jego związkami z przyrodą. Mieszkając nad stawem Walden Thoreau napisał, jak się później okazało jedną z najważniejszych książek dla ekologów i ekoentuzjatów zawierającą tezy do dziś aktualne. Pochwala w niej niespieszność, balans między pracą a odpoczynkiem, a także bycie w relacji z naturą, przyglądanie się jej i sztukę znajdowania życiowego balansu. Obserwując staw pisał: „w taki wrześniowy czy październikowy dzień Walden jest doskonałym lustrem lasu, obramowanym kamieniami tak drogimi mojemu oku, jak gdyby były mniej liczne czy bardziej niezwykłe. Nic podobnie jasnego i czystego, a za razem tak dużego jak jezioro chyba, nie istnieje na powierzchni ziemi. Niebiańska woda. Nie potrzebne jej ogrodzenie (Thoreau 1999, s.219-220). Można przypuszczać, że doświadczenie to było dla Thoreau terapeutyczne i już dwieście lat temu doświadczał i dostrzegał terapeutyczną moc przyrody.
Czy zielona terapia jest nam potrzebna? Czy inkluzja z naturą jest palącą potrzebą naszych czasów? Czy w czasach kryzysu klimatycznego pielęgnowanie więzi z naturą/ nawiązywanie więzi z naturą znajduje się w obrębie naszych kluczowych potrzeb?
Odpowiadam na te pytania zdecydowane tak, poszukując jednocześnie możliwości realizacji i zrozumienia środowiska przyrodniczego.
Jednym z wyrazów łączności człowieka z naturą jest shinrin- yoku, które w języku japońskim oznacza kąpiel leśną. Można to rozumieć dosłownie jako kąpiel w lesie, zanurzanie się w nim za pomocą wszystkich zmysłów i niespieszne kontemplowanie go. Podczas tego procesu do naszego organizmu dostaje się wiele mikroorganizmów, występujących w lesie. W literaturze przedmiotu wielopłaszczyznowe oddziaływanie lasu jest szeroko opisane z uwzględnieniem następujących sfer: biochemiczna, mikrobiologiczna, percepcyjna, fizyczna, relacji, emocji i duchowa.
Kąpiele leśne mogą być indywidualne i grupowe. Ważne jest ustalenie wcześniej zasad praktykowania takiej aktywności. Shinrin- yoku jest coraz chętniej praktykowane w Polsce, również z udziałem licencjonowanego przewodnika .
Zapożyczone od Wisławy Szymborskiej (2012, s.5) , tytułowe „obrastać liśćmi” jest częścią wiersza: Notatka, który można z powodzeniem traktować jako rodzaj rady, swoisty przewodnik po życiu w zgodzie z przyrodą i jednocześnie dowód na przenikliwość ekologiczną poetki.
Życie- jedyny sposób,
żeby obrastać liśćmi,
łapać oddech na piasku,
wzlatywać na skrzydłach;
[…]
i żeby raz przynajmniej
potknąć się o kamień,
zmoknąć na którymś deszczu,
zgubić klucze w trawie;
i wodzić wzrokiem za iskrą na wietrze;
i bez ustanku czegoś ważnego nie wiedzieć.
Wisława Szymborska zachęca nas do bycia i współbycia w przyrodzie, uważności, niespieszności, zachwytów, a przede wszystkim obserwowania i doświadczania, zadawania pytań i przyznawania się do niewiedzy. W swojej mowie noblowskiej, wygłoszonej w 1996 roku (Usher 2019, s.256- 257) z precyzją i humorem przyglądając się sobie i światu stawia pytania i mówi: „a wszelka wiedza , która nie wyłania z siebie nowych pytań, staje się w szybkim czasie martwa, traci temperaturę sprzyjającą życiu.[…] dlatego tak wysoko sobie cenię dwa małe słowa: nie wiem. Małe ale mocno uskrzydlone. Rozszerzające nam życie na obszary, które mieszczą się w nas samych, i obszary, w których zawieszona jest nasza nikła Ziemia”.
Czy uda nam się zachować balans miedzy byciem przed ekranami a byciem w przestrzeni natury? Jaka będzie relacja współczesnego człowieka z przyrodą? Jak bardzo edukacja odejdzie od natury i czy uda jej się do natury przybliżyć? Jak skutecznie bronić dziecięcego prawa do przygody, wolności, zabawy w naturze i robienia błotnych kotletów?
Inkluzja człowieka z naturą jawi się jako proces wielopłaszczyznowy, konieczny, prowokujący do zastanowienia i stawiania pytań, na które dziś odpowiadam: nie wiem, na które juto chcę poszukać odpowiedzi.
Bibliografia:
Attenborough D.,2021, Życie na naszej planecie. Moja historia, wasza przyszłość, tłum. P. Surniak, Poznań.
Felber U.2020, Kąpiele leśne. Mały poradnik z leśnymi ćwiczeniami, tłum. K. Wojciechowski, Wydawnictwo KOS, Katowice.
Garcia H., Miralles F., 2018, Shinrin-Yoku. Japońska sztuka czerpania mocy z przyrody, tłum. M. Skowron, Kraków.
Goodall J., Hudson G.,2017, Mądrość i cuda świata roślin, tłum. D. Cieśla-Szymańska, Warszawa .
Godawa J.,2021, Zielona inkluzja, czyli o relacji człowieka z przyrodą, outdoor education i leśnej bajce, Katowice.
Louve R., 2016, Ostatnie dziecko lasu. Jak uchronić nasze dzieci przed deficytem natury. tłum. Anna Rogozińska, Warszawa.
Louve R., 2016, Witamina N. tłum. Dorota Skowrońska, Warszawa.
McGurk L.A., 2017, Nie ma złej pogody na spacer. Tajemnica szwedzkiego wychowania dzieci, tłum. Izabella Mazurek, Kraków.
Michalak R., Parczewska T., 2019 (Nie)obecność outdoor education w kształceniu szkolnym, Lublin.
Usher S., 2019, Przemowy niezapomniane. Słowa, które zmieniły bieg historii, tłum. Adam Kożuchowski, Jerzyna Słomczyńska, Kraków.
Ogrodnik B., Kulik R., Skubała P., 2010, Filozofia, psychologia i ekologia w edukacji dla zrównoważonego rozwoju, Mikołów.
Qing Li,2018, Shinrin-Yoku. Sztuka i teoria kąpieli leśnych. Jak dzięki drzewom stać się szczęśliwszym i zdrowszym, tłum. O. Siara, Kraków.
Sampson S.D., 2016, Kalosze pełne kijanek. Jak dzięki rozwijaniu miłości do przyrody wychować kreatywne, odważne i odpowiedzialne dziecko. tłum. Joanna Żywina, Białystok.
Szymborska W., 2012, Milczenie roślin, Kraków.
Thoreau H.D., 1999, Walden, czyli życie w lesie, tłum. Hanna Cieplińska, Poznań.
Źródła internetowe:
https://thinkstat.pl/publikacje/nastolatki-3-0-raport-z-ogolnopolskiego-badania-uczniow-2021-r [ dostęp: 25.10.2023.].
http://www.mamatatatablet.pl/pliki/uploads/2015/11/Korzystanie_z_urzadzen_mobilnych_raport_final.pdf [dostęp:25.10.2023]